piątek, 22 kwietnia 2011

Biało mi ...

Było kolorowo, teraz będzie biało. Mając neutralną bazę można do woli bawić się kolorami. Kolorystyczni pursyści nie muszą się jednak martwić - znajdą masę ciekawych rozwiązań. Szczególnie Ci, którzy jak ja preferują mroczne łazienki - biały kontrast jest wtedy na wagę złota. Wnosi czystość, porządek, światło i odświeżenie.

Białe nie musi być nudne. Okazuje się, że biała ceramika to temat rzeka ... nablatowe (moje ulubione), podblatowe, meblowe, stojące, wiszące, lewitujące, mikroskopijne, małe, średnie, duże, ogromne, pojedyncze, podwójne, potrójne, ceramiczne, kamienne, matowe, błyszczące, wysokie, niskie, z "kołnierzem", bez "kołnierza", idealnie okrągłe, idealnie niekształtne, bezkształtne, jajowate, prostokątne, kwadratowe, trójkątne ... Wszystkie bez wyjątku szczególnie dobrze prezentują się przy ciemnym podkładzie, który tak bardzo sobie upodobałam. Przykład:


Fot. Nic Design

Urządzając swoje pierwsze M miałam wiele pomysłów na łazienkę, za to nie do końca starczyło mi odwagi, by pokusić się o oryginalność z prawdziwego zdarzenia. O funduszach i metrażu pomieszczenia nawet nie wspomnę. Efekt nie do końca spełnił moje wymagania, choć ostatecznie chyba nie ma co narzekać - dwa duże lustra załatwiły problem metrażu, a metraż załatwił problem funduszy. Ostatecznie projekt zawiera to co dla mnie ważne, a więc są duże płyty z błyszczącego polerowanego gresu w kolorze zimnego beżu (w rewelacyjnej cenie, choć teraz z pewnością zamieniłabym je na droższy antracytowy, matowy gres) oraz jajowata wisząca muszla, o jakiej marzyłam.

Umywalki - moja miłość



Umywalki meksykańskie kupić możecie na kolorymeksyku.pl. Co ciekawe nieco podobne zdarzyło mi się widzieć w Japonii (fot. mojego autorstwa).




Od pewnego czasu wyposażam sobie w głowie z najmniejszymi szczegółami wnętrze naszego nowego ... no właśnie ... mieszkania, domu ... nie wiemy jeszcze dokładnie, ale nasze kolejne M na pewno będzie duuuuże i pozwoli nam na realizację wszystkich naszych zakrojonych na szeroką skalę planów designerskich.
Z pewnością wielokrotnie będę wracać do tematu nowego M, ale ponieważ kwestia jest poważna i dosyć rozległa, na razie co jakiś czas będę się skupiała na wybranych smaczkach, które pobudzają mnie do działania. Także wbrew zasadom: od szczegółu do ogółu.

Na początek dla ogólnego "feelingu" o co mi w łazience chodzi, mała wizualizacja tego najważniejszego dla mnie pomieszczenia w domu (zamiłowanie do długich i gorących kąpieli robi swoje - wbrew zapewnieniom rodziców musiałam się urodzić w japońskim gorącym źródle, nie ma siły)
.


 

środa, 20 kwietnia 2011

Żyrandole, jarzeniówki, halogeny czyli wstęp do czegoś naprawdę wielkiego

Przeflancowuję siebie i swój ogródek na nowy skrawek ziemi. Dosłownie i w przenośni. Oto moje nowe-stare życie. JA. MOJA rzeczywistość, przeszłość i przyszłość. Na poważnie i pół-poważnie. MOJA stara pasja w nowym wydaniu. Na NOWO, na CZYSTO, z NOWYM doświadczeniem, bez obciążeń i marnych wspomnień, z ogromną determinacją, uśmiechem na twarzy. Tak jak lubię w wiecznej DRODZE, w TOKU, w fazie ROZWOJU, bez pisania zakończeń, bez planowania. Moja trucizna i antidotum. Nie do zagłuszenia i nie do wyplenienia.
.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-
Na dobry początek zacznę od światła, które od zawsze w szczególny sposób na mnie wpływało.
Zdarza mi się czasem powracając z mojej codziennej eskapady po Warsaw-city zerkać ludziom w okna. I co widzę? W co drugim z nich bździ górne oświetlenie w postaci co bardziej wymyślnych żyrandoli lub (o zgrozo!) jarzeniówek. Żeby nie było wątpliwości cała reszta okien pulsuje niebiesko wraz z odbiornikami TV - bez jakiegokolwiek wspomagającego oświetlenia. Szklana pogoda chciałoby się zaśpiewać.
Doprawdy nie przestaję sobie zadawać pytania jak ludzie mogą to sobie robić ?! Chyba wiem także dlaczego mamy w Polsce do czynienia z tak wysokim odsetkiem chorób oczu. Jak można tak po prostu nie przywiązywać wagi do tego w jakim otoczeniu się odpoczywa (o pracy nie wspomnę)? Jak można nie próbować zabić się własną pięścią relaksując się przy świetle, które ma więcej wspólnego z publiczną toaletą, przedszkolem publicznym lub salą szkolną z wczesnych lat 90-tych (skądinąd wspominam je z łezką w oku i uczuciem mdłości w żołądku jak każdy komu przyszło być dzieckiem w latach 80-tych) niż z własnym miejscem na ziemi.Czy można wyobrazić sobie coś bardziej wspaniałego niż oświetlenie punktowe? Najlepiej w wydaniu halogenowym ... Tylko taki rodzaj oświetlenia daje pełną swobodę nie tylko w kształtowaniu charakteru pomieszczenia, w którym przebywamy, ale również - choć często tego nie zauważamy - w kszałtowaniu naszego nastroju. Z zachwytem zdarzało mi się obserwować jak zmieniało się moje mieszkanie o różnych porach dnia i roku. A wraz z nim ja. Przysięgłabym, że czasem wydawało mi się, że przebywam w zupełnie nowym miejscu w zależności od tego jaka była aktualna aura.
Kupując dom lub mieszkanie zwykle zwracamy ogromną uwagę na to, na którą stronę świata "wychodzą" okna. Jest to jeden z przyjemniejszych i ważnych determinantów wyboru nieruchomości, no może pomijając decyzję o takich mniej miłych drobiazgach jak lokalizacja, cena czy widok z okna. Mały dramat zaczyna się jednak w momencie doboru oświetlenia. Chyba, że odpowiednio przygotujemy się do akcji. Niestety aż za dobrze wiem z autopsji, że lokalizację gniazdek elektrycznych trzeba określić na długo przed decyzją o wyposażeniu wnętrza. Myślę jednak, że warto odrobić lekcje, bo korzyści mogą przekroczyć nasze najśmielsze oczekiwania. Zaoszczędzimy sporo pracy, pieniędzy i nerwów.
Ciepło i nastrojowo - prawidłowo
Fot. stockholmliving.com
Przy okazji oświetlenia i prezntowanych tu zdjęć zacznie się ujawniać moja słabość do elementów dekoracyjnych rodem ze Skandynawii, Hiszpanii, Indii i Japonii. Ale o tym w przyszłych odcinkach.